Szkoła rodzenia i jej nazwa

Jak powinna nazywać się szkoła rodzenia? Większość szkół rodzenia nawiązuje w swojej nazwie do typowych symboli kojarzących się z dzieckiem: brzucha, bociana, bobasa, pępuszka. Coś nam jednak w tych nazwach nie pasowało. O ile w przypadku programu zajęć nie mieliśmy wątpliwości, jak powinien wyglądać, o tyle wybór nazwy i osiągnięcie kompromisu zajęło nam: dwie pizze (co prawda –  na cienkim i z rukolą… ale jednak) i litr wody z cytryną – nie było łatwo! Za każdym razem wyobrażaliśmy sobie siebie w roli przyszłych rodziców z 40. na karku, którzy mówią znajomym: „Dołączymy do Was za dwie godziny, idziemy do Bociankowa” no i opadało nam wszystko. Nie to, że mamy coś do bocianów, są piękne! Pragnęliśmy stworzyć taką szkołę rodzenia, do której sami chodzilibyśmy. Chcieliśmy szkoły rodzenia, w której będziemy się witać uśmiechem, przygotowując Was na powitanie Waszego dziecka i opiekę nad nim.

Nazwa naszego wspólnego projektu miała odzwierciedlać to, co chcemy Wam przekazać.

Zależało nam, aby w tej nazwie odnaleźli się zarówno młodzi rodzice, jak i osoby w „naszym wieku”. Co, jak co, ale Magda nie umiała się pogodzić z tym, że mając pierwsze siwe włosy miałaby chodzić do jakiegoś „Bociana”, a ponieważ idąc tropem Ewidence Based Medicine i wpadając na „Vaginovo” zabrnęliśmy w ślepy zaułek… trzeba było szukać dalej. Kolejny z pomysłów – szkoła rodzenia „Push it” też przepadł. Nawiązywał do najczęstszego „porodowego” hasła kojarzonego z anglojęzycznych filmów, ale noworodek pojawia się nieraz drogą cięcia cesarskiego, no i było po „Push it”.

(Jedną pizzę i karafkę wody później) Autentyczny dialog – poniżej.

– Magda: Say Hi!
– Marcin: Co tam?
– Magda: No, normalnie – Say Hi!
– Marcin: Say Hi! I co? Lepiej?
– Magda: Nazwę taką zróbmy!
– Marcin: Aaaaaaa! Witamy się z dzieckiem, witamy się z uczestnikami i witamy się z wiedzą!
Witamy na świecie nowe życie! Tak!
– Magda: No, to teraz robisz logo i zaczynamy!

Szkoła rodzenia z sercem, czyli jak to było z naszym logo?

Z miłości do życia, z miłości do wiedzy, z miłości do dzieci. Kochamy to, co robimy i uwielbiamy dzielić się wiedzą. Życie – również kojarzy się z pulsującym sercem. Ot – cała tajemnica i jest to zasługa Marcina. W szlifach naszego logo pomogła nam absolwentka szkoły rodzenia, którą Magda prowadziła na Górnym Śląsku – Daria, którą serdecznie pozdrawiamy.

Tak oto, dwójka przyjaciół, spełniona zawodowo, stworzyła nowe miejsca na medyczno-edukacyjnej mapie Dolnego i Górnego Śląska. Zapraszamy na nasze zajęcia! Nie urodzimy za Was – to fakt, ale na pewno przygotujemy Was na ten wielki dzień i pierwsze tygodnie opieki nad noworodkiem.

O czym mówimy podczas spotkań? Dowiesz się tutaj.

Chodźcie do nas – będzie fajnie! M&M